Po co komu GMO? Utwórz PDF Drukuj Poleć znajomemu
09.02.2009.
Po co komu GMO? - czyli kto i dlaczego korzysta na produkcji genetycznych mutantów, a kto na niej traci. Tekst Joanny Miś, pracującej w Greenpeace.
 

 

W końcu nadeszła zima. Patrząc na białe pola, jak odległe zdają się być żniwa, czy nawet jesienne zasiewy. Otulona śniegiem ziemia odpoczywa by za kilka miesięcy znów, jak co roku zacząć rodzić plony. Lecz by tak się stało, powinniśmy się o nią troszczyć. Ta prosta zasada obowiązuje od chwili powstania pierwszych pól uprawnych tysiące lat temu. Pokazuje, że człowiek będąc częścią otaczającego go świata, żeby przeżyć oraz zapewnić przetrwanie przyszłym pokoleniom, musi respektować jego prawa. Czym jest i jak ma się do tej zasady GMO? I komu ten stosunkowo niedawno wynaleziony twór jest potrzebny, skoro chętnych na włączenie go do swojej diety jest wciąż bardzo niewielu?

GMO to niesprawdzona technologia
Organizmy modyfikowane genetycznie to organizmy, które nigdy samoistnie nie pojawiłyby się w naturze. Techniki stosowane w inżynierii genetycznej znacznie różnią się od tradycyjnego krzyżowania, w którym łączy się ze sobą organizmy pochodzące z tych samych gatunków, natomiast za pomocą inżynierii genetycznej, geny przenoszone są między obcymi sobie gatunkami. (Np. materiał genetyczny ryby zostaje przeniesiony do pomidorów w celu zwiększenia ich odporności na zimno.) Nie znamy długofalowych skutków działania GMO, ponieważ gros prowadzonych nad nimi badań to badania krótkoterminowe wykonywane przez lub na zlecenie koncernów agrochemicznych. Zatem wbrew woli uczestniczymy w eksperymencie na skalę światową. Firmy te bazują na paradygmacie tzw. Central Dogma, czyli zasadzie z lat 70-tych, którą w czerwcu ubiegłego roku obalił zespół naukowców zrzeszający 35 grup badawczych z 80 organizacji z całego świata pracujących wspólnie przy projekcie trwającym cztery lata i zorganizowanym przez the United States National Human Genome Research Institute. Naukowcy udowodnili, że wbrew jej założeniom, geny nie działają od siebie niezależnie, odpowiadając w organizmie za ściśle sobie przynależne funkcje, lecz ich działanie jest bardziej złożone i opiera się na szeregu współzależności, a siatka powiązań między genami oraz ich współdziałanie wciąż pozostają dla nas nieznane. Odkrycie to podważa praktycznie każdą ocenę bezpieczeństwa produktów GMO, poczynając od transgenicznych upraw, a na farmaceutykach kończąc. Najlepiej stan wiedzy na temat GMO podsumował Dr. Ignacio Chapela, z Uniwersytetu Kalifornijskiego Berkeley, USA: „Pomimo jednej trzeciej stulecia i więcej niż 350 miliardów dolarów zainwestowanych w to cacko, huragan pozostaje łatwiejszy do przewidzenia, a pożar łatwiejszy do kontroli, niż organizmy genetycznie modyfikowane.”


Konsumenci mówią „nie” GMO
Konsumenci na całym świecie nie mają zaufania do GMO. Niechęć ta nie jest przejawem anachronicznego myślenia, lecz zdrowego rozsądku i niedowierzania wobec tej niesprawdzonej technologii. Działanie GMO na zdrowie ludzi i zwierząt w pełni poznamy dopiero za kilka pokoleń. Jak dotąd wyniki testów laboratoryjnych budzą obawy. Jednym z pierwszych odkrytych skutków GMO było pojawianie się reakcji alergicznych u osób zatrudnionych na farmach GMO. Badania na zwierzętach pokazały potencjalnie szkodliwe następstwa spożywania kukurydzy oraz grochu, ponieważ produkty te powodowały u nich m.in. zmiany jelitowe, w nerkach i systemie krwionośnym.
 
gmoduze.jpg

GMO nie dla rolników
Także doświadczenia rolników ze Stanów Zjednoczonych, Kanady, Europy, jak i krajów rozwijających się związane z uprawą GMO nie napawają optymizmem. Obserwuje się postępujący spadek wydajności na skutek m.in. pojawiania się szkodników wtórnych, niekorzystnych warunków pogodowych, czy powstawania superchwastów, przy jednoczesnym wzroście kosztów upraw i uzależnienia od firm agrochemicznych, co częstokroć prowadzi do upadłości gospodarstw rolnych. W Indiach bankructwa z powodu upraw transgenicznej bawełny Bt stały się przyczyną 125 000 samobójstw farmerów.

Charles Benbrook, były ekspert Białego Domu i dyrektor Rady do spraw Rolnictwa Amerykańskiej Akademii Nauk, opublikował przed sześcioma laty raport (Benbrook, C. (2002), Premium Paid for Bt Corn Seed Improves Corporate Finances While Eroding Grower Periods, Benbrook Consulting Services, BioTEch InfoNet.), w którym przedstawił skutki wprowadzenia GMO na amerykańską ziemię. Obiecywane przez inżynierię genetyczną zmniejszenie zużycie środków chemicznych w uprawach już po kilku latach okazało się mrzonką. Co więcej, z powodu wzrastającej niechęci konsumentów wobec GMO, rolnicy amerykańscy zaczęli borykać się z rosnącymi problemami ze sprzedaniem swoich plonów. Benbrook wyliczył, że utrata rynków zbytu i spadek cen w wyniku komercjalizacji GMO doprowadziły do zwiększenia rocznych subsydiów dla rolnictwa „zmodyfikowanego” rzędu 3 do 5 mld dolarów.

Kraje Afryki i Azji nie chcą GMO
Również kraje rozwijające się odrzucają GMO. Większość głodujących ludzi na świecie zamieszkuje kraje, które posiadają nadwyżki żywności, nie zaś jej niedobory. Zgodnie z opinią Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO), obecnie produkujemy półtora razu więcej pożywienia niż jest to potrzebne, aby zapewnić każdemu człowiekowi pełnowartościową dietę. Jacques Diouf – dyrektor FAO potwierdził, że problem głodu nie wynika ze zbyt małej ilości żywności na świecie, lecz jej złej dystrybucji.
 
Argument jakoby GMO miało ocalić świat od głodu ukazuje cynizm przemysłu biotechnologicznego. Według Kofiego Annana i innych działaczy afrykańskich, aby walczyć z głodem rolnicy z krajów rozwijających się nie potrzebują kolejnej drogiej technologii, która uzależni ich od międzynarodowych koncernów, lecz wsparcia upraw odmian tradycyjnych poprzez rozwój lokalnej infrastruktury. Najważniejszym dokumentem dotyczącym tego zagadnienia jest opracowany przez 400 naukowców pracujących dla Narodów Zjednoczonych i opublikowany w kwietniu bieżącego roku raport nt. wyzwań dla rolnictwa. Jednym z jego wniosków jest to, że GMO nie stanowi rozwiązania problemu głodu.

GMO zagraża środowisku naturalnemu
GMO prowadzi do destrukcji bioróżnorodności. Zanieczyszczenie środowiska naturalnego przez organizmy zmutowane genetycznie stwarza o wiele większe zagrożenie dla przyrody niż ma to miejsce w przypadku np. zanieczyszczeń chemicznych. Odporne na pestycydy zmutowane rośliny to żywe organizmy, które samoistnie się rozmnażają i krzyżują z ich naturalnymi krewniakami, tworząc tzw. superchwasty i inne zmutowane gatunki odpowiedzialne za wyniszczanie naturalnych ekosystemów. I jest to praktycznie nieodwracalny proces.

Ponadto w celu utrzymania masowej produkcji roślin GMO, których uprawa związana jest z tzw. monokulturami, wycinane są ogromne obszary lasów, a co się z tym oraz szerokim użyciem herbicydów wiąże, GMO wpływa negatywnie na populacje wielu gatunków zwierząt i roślin (np. zagrożonego wymarciem skowronka polnego) oraz wzrost efektu cieplarnianego. GMO prowadzi także do erozji gleby, jak i zwiększonego zużycia pestycydów (, którego zapotrzebowanie wzrasta po kilku latach upraw na skutek adaptacji środowiska naturalnego). Warto pamiętać, że producentami tych środków są najczęściej także najwięksi potentaci GMO.

Głównym beneficjentem GMO jest przemysł agrochemiczny
To właśnie największe korporacje agrochemiczne – nie konsumenci, rolnicy, mieszkańcy krajów rozwijających się, środowisko naturalne - są głównym beneficjentem GMO, czerpiąc krociowe zyski ze sprzedaży zmodyfikowanych nasion oraz pestycydów niezbędnych przy ich uprawach. Jak już wspomniano, przemysł biotechnologiczny bazuje na przestarzałych danych naukowych. Wykonywanie rzetelnych i długotrwałych badań, które mogłyby potwierdzić ryzyko związane z GMO, nie leży w jego interesie, ponieważ poniesione inwestycje muszą się szybko zwrócić. Wartość przemysłu agrochemicznego szacuje się na 73,5 miliarda dolarów i nie jest to rynek wolnej konkurencji, lecz oligopol skupiający garstkę firm, z których największa – Monsanto posiada ponad 90% udział w rynku. Największe obawy budzą standardy bezpieczeństwa wytwarzanych przez nią produktów, do których oprócz zmutowanej soi Roundup Ready należą m.in. używany w Wietnamie defoliant "Agent Orange", Aspartam, krowi hormon wzrostu, czy zakazane już DDT, PCB. Korporacja ta znana jest z oszustw i korupcji władzy. W ujawnionych dokumentach firmy znalazło się zdanie „nie możemy sobie pozwolić na stratę ani jednego dolara” i maksymę tę Monsanto od lat realizuje z bezwzględną skrupulatnością, nie licząc się przy tym z życiem ludzi, czy stanem środowiska naturalnego, czego wstrząsającym przykładem była m.in. produkcja środków zawierających PCB.
Postawę przemyslu agrochemicznego oddają słowa byłego indyjskiego prezesa innego giganta przemysłu agrochemicznego, firmy Cargill: „Przynosimy hinduskim farmerom nowe technologie, które uniemożliwiają pszczołom uzurpację pyłku.”

Co, jeśli nie GMO?
Technologia GMO stanowi jeden z najbardziej jaskrawych przejawów lekkomyślnego igrania z naturą i arogancji biznesu w pogoni za zyskiem. Na skutek niekontrolowanego skażenia ekosystemów, nieposzanowania zasad współistnienia między człowiekiem a światem przyrody, GMO zagraża nie tylko naszemu bezpieczeństwu żywnościowemu, ale także spichlerzom następnych pokoleń. Niedawno obawy te potwierdził także książę Karol, posuwając się nawet do stwierdzenia, że skutkiem uzależnienia się od wielkich korporacji w produkcji żywności będzie zupełna katastrofa. Ziemia uprawna zostanie zniszczona przez eksperymenty, a tym samym zabraknie żywności w przyszłości. Żeby uniknąć zapaści żywieniowej czy ekologicznej, potrzebne jest wsparcie rolnictwa opartego na szacunku do ziemi rolnej i otaczającego nas świata. To właśnie zrównoważone rolnictwo stwarza szansę na długofalowy rozwój upraw, które poprzez przyjazne środowisku metody są w stanie dostarczyć nam bezpieczną i zdrową żywność. Tysiące naturalnych gatunków roślin występujących w różnych warunkach klimatycznych wciąż może spełnić potrzeby żywieniowe ludzi na całym świecie, (w Europie popyt na takie produkty rośnie często szybciej niż 10 % rocznie). Ludzie już wybrali, teraz czas na to, aby politycy zaakceptowali ten wybór.

http://www.nytimes.com/2007/07/01/business/yourmoney/01frame.html, artykuł z Nature, na podstawie którego powstał artykuł z New York Times:

http://www.genome.gov/Pages/Research/ENCODE/nature05874.pdf

Więcej o niechęci konsumentów wobec GMO i jego skutków ubocznych na stronie Greenpeace http://www.greenpeace.org/poland/kampanie/stop-gmo

http://www.dailymail.co.uk/news/worldnews/article-1082559/The-GM-genocide-Thousands-Indian-farmers-committing-suicide-using-genetically-modified-crops.html

Informacje zaczerpnięto z filmu „Świat według Monsanto”, który obejrzeć można na stronie Międzynarodowej koalicji dla ochrony polskiej wsi http://icppc.pl/pl/gmo/index.php?id=409
http://wiadomosci.onet.pl/1806211,12,item.html







Zacytuj artykuł

Komentarze (2)
1. 05-02-2009 21:55
Ekoszantaże i ekościemy
Koorporacje agrochemiczne główny beneficent stojący za GMO a kto stoi za innymi inwestycjami,projektami.Proponuje przeczytać artykuł w Przekróju nr 4 z 29.01.2009.Analogia cyt"Protesty ekologów nie muszą przeszkadzać w realizacji inwestycji.Wystarczy żeby deweloper zapłacił ekoharacz.Albo..sam został ekologiem.Ideologia,ideologia i jeszcze raz ideologia.
Dodane przez luiza (Gość)
2. 07-03-2009 20:47
Potrzebna wiedza i rozwaga a nie bezmyśl
W tekście Joanny Mis jest dużo słuszności. Co może przynieść modyfikowanie materiału genetycznego organizmu? 
Wiadomo, że dzięki modyfikacjom genetycznym bakterii uzyskuje się niektóre leki np. insulinę czy hormon wzrostu - somatotropinę. Dla pacjentów potrzebujących tych leków takie osiągnięcia inżynierii genetycznej mają wielkie znaczenie.  
Natomiast modyfikowanie roślin uprawnych i zwierząt hodowalanych nie jest konieczne. Hodowla roślin zmodyfikowanych genetycznie nie rozwiąże problemu głodu w krajach afrykańskich i azjatyckich, ponieważ przyczyną głodu nie jest, jak pisze Joanna Miś, brak żywności. W krajach wysoko rozwiniętych przecież mamy jej duży nadmiar.  
Wpływ spożywania roślin i zwierząt zmodyfikowanych genetycznie na organizm człowieka jest mało zbadany i czas przeprowadzanych badań jest istotnie za krótki, aby z całą pewnością twierdzić, iż GMO są całkowicie bezpieczne dla człowieka. 
Podobnie rzecz się ma z oddziaływaniem roślin zmodyfikowanych na inne organizmy żyjące w otaczającym je środowisku. 
Nie ma więc w tym tekście ideologii tylko próba pokazania, że problem jest bardzo poważny. Możemy się zastanowić czy chcemy być karmieni produktami żywnościowymi, których uzyskiwanie tak bardzo oddala się od natury i kultury rolniczej człowieka.
Dodane przez Barbara (Gość)
Napisz komentarz
Imię:
Tytuł komentarza:
Treść komentarza:

Ochrona:* Code
Wyślij