Babcia i Wnuczka _CMN_PDF_ALT Print _CMN_EMAIL_ALT
pi±tek, 23 maj 2008
There are no translations available

Monika Å»elazek 

Niedaleko w lesie ciemnym -
Tam, gdzie mieszka zwierzÄ…t mrowie,
Tam, gdzie wszystko ma swe miejsce –
Pójdź, wyciÄ…gnij rÄ™ce obie.

Nadstaw uszy, oczy zamknij,
Wtul swe stopy w ziemi łono,
A poczujesz tÄ™ historiÄ™ –
GdzieÅ› wÅ›ród liÅ›ci zagubionÄ…...

 

- „Babciu... czy muszÄ™ wszystko zapisywać, jeÅ›li zaczęłam wÅ‚aÅ›nie w ten sposób siÄ™ uczyć? Przez zapisywanie... ?”
- „Nie, kochana – uÅ›miechnęła siÄ™ staruszka i wszystko wydawaÅ‚o siÄ™ Å‚agodnieć – nie musisz. Widzisz moja maÅ‚a, Å›wiat siÄ™ ciÄ…gle zmienia. Może na poczÄ…tku potrzebne ci byÅ‚o zapisywanie i dotykanie liter, żeby to, co przyszÅ‚o – nie uciekÅ‚o. A teraz jest inaczej. PrzyszedÅ‚ czas innego uczenia... ale, ale... czego ty siÄ™ uczysz dziecino?”
„Åšwiata, babciu – uÅ›miechnęła siÄ™ Wnuczka – i siebie też.”
PodskoczyÅ‚a rozradowana odpowiedziÄ… Babci i w podskokach wybiegÅ‚a przed domek do ogródka. PomagaÅ‚y jej w tym trzy schodki przed drzwiczkami domu. Widać osoba, co stawiaÅ‚a schodki też lubiÅ‚a sobie po nich poskakać, no bo po co niby tam byÅ‚y?

Babulinka uśmiechnęła się patrząc na dziewczynkę. Zaiskrzyły zielone babcine oczy.
WyszÅ‚a na ganek i staÅ‚a radoÅ›nie. ByÅ‚a pÄ™kata jak dzbanek miodu i pomarszczona - jak to zwykle sÄ… babcie – jak wysuszone jabÅ‚uszko. MiaÅ‚a szerokie ramiona i miÄ™kki brzuch. Wnuczka uwielbiaÅ‚a wtulać siÄ™ w swojÄ… ukochanÄ… BabciÄ™. Czuć buchajÄ…ce ciepÅ‚em kwiaty na babcinym fartuchu. I wdychać zapach jej skóry zmieszany ze Å›ladami dopiero co odÅ‚ożonej roboty...
Babcia nie zawsze lubiła się przytulać. Może dlatego, że jej ręce przypominały czasem powyginane wiatrem drzewa.

Drzewa.. starowinka ukochaÅ‚a wszystko co żyÅ‚o w ziemi. I wszystkie roÅ›liny wdziÄ™cznie wzrastaÅ‚y w jej ogródku szybko i bujnie. Garnęły siÄ™ do niej. A ona je hodowaÅ‚a i wycinaÅ‚a. WiedziaÅ‚a kiedy jest czas życia i kiedy - umierania.
Babcia byÅ‚a brÄ…zowa latem i biaÅ‚a zimÄ…. Ze sÅ‚oÅ„cem czerniaÅ‚a, a z jego odejÅ›ciem – bladÅ‚a. Latem, jej domem byÅ‚o pole, otwarta ziemia, i tylko zimÄ… chowaÅ‚a siÄ™ w zacisznej kuchni.

Dziewczynka wiodÅ‚a ze swoja BabciÄ… szczęśliwe życie w maÅ‚ej chatce pod lasem. Czego miaÅ‚y za dużo – czym hojnie obdarowaÅ‚a ich ziemia – tym siÄ™ dzieliÅ‚y z innymi mieszkaÅ„cami lasu.  Czego im brakowaÅ‚o – hmm.. o tym mi nie wiadomo.
Wnuczka byÅ‚a babcinym życiem, Babcia wnuczki mÄ…droÅ›ciÄ…. MaÅ‚a – radoÅ›ciÄ…, stara – ciepÅ‚ym przytulnym domem.
I dajcie wiarę - nic nie zmąciłoby ich spokoju, gdyby nie ten jedyny przypadek...

Razu pewnego, Babcia Dziewczynki nie dopilnowaÅ‚a. I zÅ‚y – nie wiedzieć czÅ‚owiek to byÅ‚ czy nie – stanÄ…Å‚ na drodze Dziewczynki. MaleÅ„ka nigdy o nim nie sÅ‚yszaÅ‚a i zabawy nie przerwaÅ‚a, on zaÅ› wysunÄ…Å‚ po niÄ… ostre pazury. I drasnÄ…Å‚ WnuczkÄ™.

MaÅ‚a rana, maÅ‚o – wielka,
Nie zabierze nam wróbelka.
I Dziewczynka nie wiedziała,
Że na ciałku ranę miała.

Wnuczka wróciÅ‚a do domu nie czujÄ…c bólu. A Babcia raz jedyny – rany Wnuczki nie dostrzegÅ‚a.

Jak po wiośnie przychodzi lato, po lecie nastała jesień. Coraz częściej Babcia i Wnuczka siadywały razem przy kominku, coraz rzadziej do chatki pod lasem zaglądały pobaraszkować zwierzęta. Aż po jesieni nastała zima.
Tej zimy Babcia bielała jeszcze bardziej. Podupadła Babuleńka na zdrowiu, bledła i bledła i bledła.. Pewnej nocy Babcia zawołała Wnuczkę do siebie.
„UsiÄ…dź moja najmilejsza – rzekÅ‚a – czujÄ™, że czas upomina siÄ™ i o mnie.. dlatego i ja coÅ› przed czasem zrobić muszÄ™. Otwórz mojÄ… dÅ‚oÅ„, zobaczysz w niej to, co najcenniejszego udaÅ‚o mi siÄ™ wyhodować - coÅ›, co przyszÅ‚o do mnie z urodzajnej ziemi. CoÅ›, co Babcia Wnuczce ma do podarowania.” Dziewczynka otworzyÅ‚a zgrabiałą od pracy babcinÄ… rÄ™kÄ™ i ujrzaÅ‚a maÅ‚e brÄ…zowe gorÄ…ce od Å›ciskania ziarenko. UcaÅ‚owaÅ‚a ukochanÄ… starÄ… dÅ‚oÅ„. Wtedy Babcia odetchnęła i umarÅ‚a.

Dziewczynka została sama.
Ciężkie przyszÅ‚y chwile na maleÅ„kÄ… WnuczkÄ™. Sama jadÅ‚a i spaÅ‚a, sama gotowaÅ‚a i praÅ‚a, sama o domek dbaÅ‚a i malutkimi rÄ…czkami ogieÅ„ podtrzymywaÅ‚a. To, co kiedyÅ› byÅ‚o zabawÄ… – przemieniÅ‚o siÄ™ w ciężki obowiÄ…zek.
Żeby sobie otuchy dodać dotykała ziarenka, co wisiało na jej szyi w maleńkim woreczku.

Pewnego dnia - kiedy smutek Wnuczki nie mijał, znalazła Dziewczynka za starym babcinym fotelem wełnianą kwiecistą chustę. Dotknęła jej i poczuła to wszystko, co Babcią pachniało. Bardzo za nią zatęskniła. Otuliła się zatem w to, co i Babci ciepło dawało i usiadła odpocząć w fotelu. Zamknęła oczy i...

Przytul siÄ™ dziecinko moja,
Okryj ciepłym kwiatem się.
Kiedy mrozy, zawierucha -
Twoja Babcia jest.

Babcia nie zostawi wnuczki
Nigdy - nawet wtedy, gdy
PrzyjdÄ… czarne zimne wÅ‚óczki.
I uplotÄ… gorsze dni.

Dziewczynka schowaÅ‚a siÄ™ pod powiekami – tam, gdzie czas nie mija. Tam odnalazÅ‚a wytchnienie, tam – we Å›nie - istniaÅ‚a maść na obolaÅ‚e nóżki, na spracowane rÄ…czki. WeszÅ‚a w kolorowy Å›wiat zabaw i Å›miechów, kiedy Babcia i Wnuczka stapiaÅ‚y siÄ™ w jedno w chwili RadoÅ›ci. W chwili MiÅ‚oÅ›ci... To byÅ‚o schronienie, jakie zostawiÅ‚a Dziewczynce Babcia. Bo dobre nasze babciulki, jabÅ‚uszkowe staruszki nigdy nie znikajÄ… – jeÅ›li tylko chcemy je widzieć.

Wnuczka trwała w ciepluchnym fotelu utulona kwietną chustą. Zdawała się siedzieć na babcinych kolanach. Jej wytęsknione małe ciałko tak bardzo łaknęło odpoczynku i dobroci, że nic nie mogło zmącić spokoju, co przynosiła babcina chusta.
Zima wiała i mroziła, odpędzała od okien i światła. Wnuczka coraz dłużej po pracy w fotelu pozostawała, coraz więcej po stronie snu była, coraz mniej w niej życia się tliło. Jak z jabłuszka zdrowego i czerwonego siły z niej uchodziły, i jędrność, i młodość.

Wnuczka nie wiedziaÅ‚a, bo skÄ…d wiedzieć mogÅ‚a, że to zÅ‚y tak rankÄ™ zatruÅ‚ pazurem, żeby Dziewczynka dobrego nie mogÅ‚a czerpać. I żeby kojÄ…ce dobro obracaÅ‚o siÄ™ w zamieranie. Tak zÅ‚y poprzekrÄ™caÅ‚ znaczenia, tak ze snu co niesie odpoczynek i ożywienie – zrobiÅ‚ życia uchodzenie.

Czar działał. Dziewczynka traciła radość, jaka jest skarbem każdej dziewczynki, traciła radość pracy i zabawy. Jej oczy widziały coraz gorzej i niechętnie się otwierały. Uszy słyszały coraz słabiej, i miodem słodkim zapomnienia się kleiły, a kości obolałe nie pozwalały skakać. Nie dziwicie się zatem chyba, że coraz częściej siadywała w fotelu...
Aż nadszedÅ‚ dzieÅ„, w którym ranek jej nie obudziÅ‚.

Nie martwcie się jednak. Ziemia zasypia zimą i ziemia rodzi się wiosną. Nic nie trwa wiecznie. I właśnie nastała wiosna.
Zwierzęta powoli zaczęły budzić się ze snu, ptaki nieśmiało, ale coraz głośniej szczebiotem się witały. I Słońce przeciągnęło leniwie promienie i przegoniło szaruchy i chmury.

Przyszedł czas kiełkowania.
I jeÅ›li nie zapomnieliÅ›cie o nim – jak samo ziarenko nie zapomniaÅ‚o o sobie – to wiecie, co siÄ™ wydarzyÅ‚o. DÅ‚ugo czekaÅ‚o... Ale tego czasu przepuÅ›cić nie chciaÅ‚o. I spod kwiecistej chusty kleistego ciepÅ‚a wysunęło zadarty zielony nosek. ZakieÅ‚kowaÅ‚o nie proszone – podlewane ciepÅ‚em dziewczynkowego serduszka. I zapuÅ›ciÅ‚o w pozimowe kÄ…ty wiosenny maleÅ„ki oddech.  Pojedynczy jak niteczka pajÄ™cza. Jasnozielony.


Plecie siÄ™ historia,
Drożynką się wije.
Kto pił strutą wodę -
Żywej się napije.

Obróć tylko oczy,
Porusz palcem w bucie,
Drgnij zastałe kości,
Żeby Świat cię dostrzegł..


I to wystarczyło, by leśne stworzenia zwęszyły życie w małej zagubionej chatce.
Ptaki, które Babcia i Wnuczka karmiÅ‚y, i zwierzÄ™ta, którym schronienie dawaÅ‚y, i inne leÅ›ne istoty, z którymi rozmawiaÅ‚y i czas na zabawie spÄ™dzaÅ‚y – wszystkie nie zapomniaÅ‚y czasu podarowanego od Babci i od Wnuczki.
Wiosna powoli przychodzi, powoli życie wraca do pełni. Tak od jednego stuku dzioba się zaczęło...

StuknÄ…Å‚ wróbel w okienko, stuknÄ…Å‚ w drzwi dziewczynkowej chatki, ale zamkniÄ™te, nikogo nie sÅ‚ychać. Drzwi zaryglowane. GÅ‚ucho.

ZawezwaÅ‚ pomoc, zawezwaÅ‚ braci i siostry. Wróble zrÄ™cznymi dzióbkami rozruszaÅ‚y skobel w drzwiach. A wiÄ™ksze ptaki – wysunęły go mocnymi dziobami. PrzyszÅ‚y lisy, sprytnie Å‚apkami drzwi pchnęły. OtworzyÅ‚y drogÄ™ sarnom. Ciekawskie oczy  tych Å‚agodnych zwierzÄ…t dojrzaÅ‚y siedzÄ…cÄ… w pokoju dziewczynkÄ™, a ich zrÄ™czne cieplutkie jÄ™zyki wylizaÅ‚y umÄ™czone nóżki i rÄ…czki Wnuczki.
Poniosły ptaki chustę i wyczyściły uszy Dziewczynki. Słoneczko przez szybki dopełniało pracy i ocieplało szarą twarz Dziewczynki długo i długo, świeciło w oczy i usta, policzki i czoło... Dziewczynka potrzebowała wiele wiele ciepła i miłości.

W chatce pod lasem budziło się życie. Ale minęło wiele dni zanim zima uszła z ciała Dziewczynki i smutek wyparował z jej duszy. Pomagały jej leśne stworzenia , pomagały zwierzęta i ptaki, pomagało Słońce i Wiatr i Woda i Matka Ziemia, co ze wszystkich najlepiej wie co robić by śmierć odczarować.

I tak Wnuczka odnalazÅ‚a radość pracy, co zimowaÅ‚a na poletku. Tam zasadziÅ‚a kieÅ‚kujÄ…ce ziarenko i dbaÅ‚a o nie jak jÄ… Babcia wyuczyÅ‚a. Bo Babcia nie zniknęła na zawsze. OdwiedzaÅ‚a swÄ… ukochanÄ… WnuczkÄ™ w snach i w leÅ›nych gÅ‚uszach - tam, gdzie pomieszkiwaÅ‚a jej dusza... Bo dobre nasze babciulki, jabÅ‚uszkowe staruszki nigdy nie znikajÄ… – jeÅ›li tylko chcemy je widzieć.

Chusta i fotel babciny tym samym odzyskiwały swą prawdziwą czarodziejską moc...

Ranka na ciele Dziewczynki stawaÅ‚a siÄ™ coraz mniejsza i mniejsza, póki zupeÅ‚nie nie znikÅ‚a. Tak i o rance dziewczynka wkrótce zapomniaÅ‚a.

Malutka leczyÅ‚a szare dni mieszkajÄ…c obok leÅ›nej rodziny, uczÄ…c siÄ™ od zwierzÄ…t, ptaków, drzew i kwiatów. W ciszy sÅ‚uchaÅ‚a, sÅ‚uchaÅ‚a – i tak uczyÅ‚a siÄ™ ich mowy. ZwierzÄ™ta wracajÄ…ce z dalekich krajów opowiedziaÅ‚y Dziewczynce wiele historii o dobrych ludziach, którzy mieszkajÄ… poza lasem. I pewnego dnia….

Ale to już zupełnie nowa historia...

 


Quote this article on your site

Comments (1)
1. 21-11-2008 21:17
Wspaniala bajka
.. a moze nie bajka..
Written by Tomek (Guest)
Write Comment
Name:
Title:
Comment:

Code:* Code
Send